Odciski palców kojarzą się zwykle z kartoteką kryminalną. Tymczasem porównywanie linii papilarnych coraz częściej służy pracodawcom do identyfikacji pracowników. Odpowiednie czytniki pojawiają się na portierniach różnych zakładów. Ostatnio… w walcowni rur.
Od listopada, by wejść do Walcowni Rur „Andrzej” w Zawadzkiem, trzeba przyłożyć do specjalnego czytnika palec oraz kartę, w której znajduje się jego zakodowany odcisk. Zarząd firmy tłumaczy, że był to najlepszy sposób na zdyscyplinowanie pracowników. Pomysłowości w ominięciu kontroli przy bramie ludziom nie brakuje. Jak mówi , prezes zarządu Walcowni Rur „Andrzej” Cezary Niewiadomy nieraz zdarzało się że pracownicy podbijali karty za kogoś innego.
Nowy system podzielił załogę na zwolenników i przeciwników. Nie wszyscy stosują obowiązujące od niedawna zasady. Przychodząc do pracy, legitymują się w tradycyjny sposób.
Przy wejściu jest w związku z tym bałagan i tworzą się korki niczym w centrum miasta, w godzinach szczytu. Przeciwnicy systemu uważają jednak, że niewygoda to jedno. Drugie, to możliwość nieuprawnionego gromadzenia danych, zastrzeżonych dla innych instytucji. Wszak odciski palców mogą zbierać tylko pewne służby i tylko w określonych prawem przypadkach.
Zarządzający zapewniają, że system porównuje jedynie dane zawarte w karcie z odczytywanym na bieżąco odciskiem. Sprawę zbada jednak Główny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Zarząd Walcowni tłumaczy się, że skopiował system funkcjonujący już w wielu firmach w kraju.
Związkowcy zawiadomili też Państwową Inspekcję Pracy. Wyszło jak w opowieści o Szwejku – są rzeczy których „robić nie można ale wolno”.
Życie jak zwykle wyprzedza przepisy, a ludzie reagują w zależności od sytuacji. Niedawno wprowadzono w Polsce biometryczne paszporty z zakodowanym odciskiem palca. Niebawem będzie i tęczówka oka. Dane powędrowały do systemu informacyjnego Schengen. I nikt nie zaprotestował.
Krzysztof Baranowski TVP Opole
PANORAMA Szpital w Wałbrzychu - Rejestracja Czasu Pracy