Rozwiązanie dla Kościoła - Odbijają się w zakrystii
O małym niebieskim breloku nie można zapomnieć. Każdy ministrant zabiera go ze sobą, idąc na służbę. W zakrystii powinien się „odbić”.
W parafii Miłosierdzia Bożego w Gliwicach ks. Grzegorz Kunas wprowadził system zliczania obecności ministrantów
Nowoczesna technologia wkroczyła do zakrystii parafii Miłosierdzia Bożego w Gliwicach. Ministranci swą obecność na Mszach lub nabożeństwach potwierdzają podobnie jak pracownicy dużych firm. Każdy ma swój indywidualny brelok, który tuż przed służbą należy zbliżyć do specjalnego czytnika. – Tak się właśnie „odbijamy” – mówi Piotr Błachowicz, który przyszedł na jedną z porannych Mszy. – Kiedyś mieliśmy kartki i długopis. Tam się zapisywaliśmy, a teraz tylko pyk i już załatwione – komentuje Adam Sankowski. – Ten wynalazek jest całkiem niezły – dołącza do dyskusji Tomek Suchoń. – Ale jak się zapomni breloka, to już nie można się „odbić”. I to jest niezbyt dobre. Poza tym niektórzy przychodzą tylko po to, żeby mieć więcej punktów – twierdzi Tomek. Wszyscy po chwili zgadzają się jednak, że nowy pomysł zliczania obecności przypadł im do gustu.
Co nowego na Securexie? Dwuletnia edycja wystawy mobilizuje branżę i można oczekiwać, że na targach zobaczymy spory wycinek oferty rynku zabezpieczeń, w tym niemało nowości. Oto kilka zapowiedzi firm tego, co pokażą w stoisku.
Odciski palców kojarzą się zwykle z kartoteką kryminalną. Tymczasem porównywanie linii papilarnych coraz częściej służy pracodawcom do identyfikacji pracowników. Odpowiednie czytniki pojawiają się na portierniach różnych zakładów. Ostatnio… w walcowni rur.
Od listopada, by wejść do Walcowni Rur „Andrzej” w Zawadzkiem, trzeba przyłożyć do specjalnego czytnika palec oraz kartę, w której znajduje się jego zakodowany odcisk. Zarząd firmy tłumaczy, że był to najlepszy sposób na zdyscyplinowanie pracowników. Pomysłowości w ominięciu kontroli przy bramie ludziom nie brakuje. Jak mówi , prezes zarządu Walcowni Rur „Andrzej” Cezary Niewiadomy nieraz zdarzało się że pracownicy podbijali karty za kogoś innego.
Nowy system podzielił załogę na zwolenników i przeciwników. Nie wszyscy stosują obowiązujące od niedawna zasady. Przychodząc do pracy, legitymują się w tradycyjny sposób.
Przy wejściu jest w związku z tym bałagan i tworzą się korki niczym w centrum miasta, w godzinach szczytu. Przeciwnicy systemu uważają jednak, że niewygoda to jedno. Drugie, to możliwość nieuprawnionego gromadzenia danych, zastrzeżonych dla innych instytucji. Wszak odciski palców mogą zbierać tylko pewne służby i tylko w określonych prawem przypadkach.